JUBILEUSZ POLSKIEJ PROWINCJI ZMARTWYCHWSTAŃCÓW - FOTO

Dębki - EMAUS KASZUBSKIE

DĘBKI - "KASZUBSKIE EMAUS" przy ujściu rz. PIAŚNICY do BAŁTYKU

 

"Zostań z nami, gdyż zbliża się wieczór i dzień dobiega końca". Wszedł więc, aby pozostać z nimi. Gdy zasiedli do stołu, On wiął chleb, odmówił modlitwę uwielbienia, połamał i dawał im. Wtedy otworzyły się im oczy i rozpoznali Go... I mówili do siebie: "Czy serce nie rozpalało się w nas, gdy rozmawiał z nami w drodze i wyjaśniał nam Pisma?" (Łk 24, 29-32).

 

MISJA ZMARTWYCHWSTAŃCÓW

ZGROMADZENIE ZMARTWYCHWSTANIA GŁOSI MISTERIUM PASCHALNE I DAJE O NIM ŚWIADECTWO.
PRZEKONANI, ŻE BÓG MIŁUJE NAS BEZWARUNKOWO, ZWIASTUJEMY WYZWOLENIE I ZBAWIENIE KAŻDEJ OSOBY I CAŁEGO SPOŁECZEŃSTWA JAKO PRZEJŚCIE ZE ŚMIERCI DO ŻYCIA, W KTÓRYM KAŻDE ZŁO I NIESPRAWIEDLIWOŚĆ ZOSTANĄ PRZEZWYCIĘŻONE.
WZYWAMY WSZYSTKICH, A SZCZEGÓLNIE MŁODZIEŻ I RODZINY, DO WSPÓLNOT ZMARTWYCHWSTAŁEGO CHRYSTUSA, W KTÓRYCH PROMIENIUJE WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ - ZNAK ZJEDNOCZENIA W KOŚCIELE Z CHRYSTUSEM I JEGO MATKĄ MARYJĄ. JESTEŚMY PRZEKONANI, ŻE ABY TO OSIĄGNĄĆ, NASZE ZGROMADZENIE MUSI BYĆ WZOREM CHRZEŚCIJAŃSKIEJ WSPÓLNOTY, W KTÓREJ WSZYSTKICH OŻYWIA JEDEN DUCH I JEDNO SERCE.
PRZEZ POSŁUGĘ DUSZPASTERSKO-WYCHOWAWCZĄ WYCHODZIMY NAPRZECIW WSZYSTKIM, A SZCZEGÓLNIE SOLIDARYZUJEMY SIĘ Z LUDŹMI PONIŻONYMI PRZEZ NIESPRAWIEDLIWE STRUKTURY.
DAJĄC LAIKATOWI GŁĘBSZE DOŚWIADCZENIE DYNAMIKI PASCHALNEJ W JEGO ŻYCIU, POMAGAMY MU WYPEŁNIAĆ JEGO WŁASNĄ PROROCZĄ I PRZETWARZAJĄCĄ FUNKCJĘ WOBEC ŚWIATA.
JAKO WSPÓLNOTA MIĘDZYNARODOWA POMAGAMY SOBIE NAWZAJEM W RÓŻNYCH CZĘŚCIACH ŚWIATA, DZIELĄC SIĘ POSŁUGAMI, DOŚWIADCZENIAMI I ZASOBAMI.
UCZESTNICZYMY W CHRYSTUSOWYM PRAGNIENIU ROZPALANIA OGNIA BOŻEJ MIŁOŚCI W SERCU KAŻDEGO CZŁOWIEKA NA TEJ ZIEMI.

Witamy w Ośrodku Rekolekcyjno-Wczasowym Zmartwychwstańców w Dębkach!
(przy otwartym oknie na świat - Bałtyku; powiat Puck, gmina Krokowa, parafia Żarnowiec)

Gdzie mieszkam? - Chodź i zobacz!

UKRYTE SKARBY - KROKOWA, ŻARNOWIEC, DĘBKI... (TVP2)

ZMARTWYCHWSTAŃCY ZAPRASZAJĄ DO ZACZERPNIĘCIA DUCHA PASCHALNEGO I POKOJU POŚRÓD PIĘKNEJ PRZYRODY - taką szansę daje pobyt w naszym Ośrodku z możliwością codziennego udziału we Mszy św.

ZAPRASZAMY NA REKOLEKCJE I WYPOCZYNEK: KAPŁANÓW, OSOBY ZAKONNE, RODZINY, OSOBY INDYWIDUALNE... APOSTOLSKIE I PARAFIALNE GRUPY ORAZ WSPÓLNOTY

Właścicielem i gospodarzem ośrodka rekolekcyjno-wypoczynkowego jest katolickie zgromadzenie zakonne zmartwychwstańców. Oferujemy Państwu wszelkiego typu rekolekcje w otoczeniu lasu i rezerwatu przyrody, zaledwie 200m od Bałtyku. Gwarantujemy wypoczynek rodzinny i indywidualny, szeroki wybór pokoi noclegowych. Na terenie naszego ośrodka wczasowego znajduje się zabytkowy kościół pw. M.B. Częstochowskiej. Dysponujemy także parkingiem i niewielkim placem zabaw dla dzieci.

Wszystkich Gości, którzy zaszczycą nasz ośrodek swoją obecnością obowiązuje chrześcijański styl życia, zasady kultury osobistej i dobrego wychowania (patrz: REGULAMIN).

OŚRODEK ZMARTWYCHWSTAŃCÓW I KOŚCIÓŁ MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ oraz PRZYRODA

GALERIA - piękno wychwala Stwórcę i raduje człowieka !


Dębki majowe - 2016

JESIENNE ZAPROSZENIE DO DĘBEK (2015)

WIOSENNE ZAPRASZENIE DO DĘBEK (2015)

HEJ! KOLĘDA, KOLĘDA!

DOKUMENTACJA FOTOGRAFICZNA Z UROCZYSTOŚCI INSTALACJI KRZYŻA I RELIKWII BŁ. KS. JERZEGO POPIEŁUSZKI W DĘBKACH (13.09.2014)

MODLITWA DZIĘKCZYNNA

Boże, źródło wszelkiego dobra,
dziękuję Ci, że w swojej miłości
obdarzyłeś błogosławionego
księdza Jerzego Popiełuszkę
godnością kapłaństwa.
Posłałeś go, aby gorliwie głosił Twoje słowo,
szafował świętymi sakramentami,
mężnie działał w Twoje imię
i zawsze był blisko każdego człowieka,
wzywając do przebaczenia,
jedności i pokoju.
Ty obdarzyłeś go łaską męczeństwa,
przez co upodobnił się do Chrystusa
na drodze krzyżowej.

Uwielbiamy i dziękujemy Ci, Panie,
za ten dar dla Kościoła,
szczególnie za to, że uczyniłeś go
pośrednikiem w rozdawnictwie łask.
W swoim nieskończonym miłosierdziu
racz zaliczyć go w poczet świętych,
a mnie za jego wstawiennictwem
udziel łaski ..., o którą z ufnością
Ciebie proszę.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Górale ze Spytkowic u Kaszubów w Dębkach

SANKTUARIUM MATKI BOŻEJ BOLESNEJ W SULISŁAWICACH - ZMARTWYCHWSTAŃCY

HURAGAN "KSAWERY" (6-7.12.2013) W DĘBKACH. UJŚCIE RZEKI PIAŚNICY DO BAŁTYKU.
W DRUGIM DNIU (7.12) UJŚCIE ZOSTAŁO CAŁKOWICIE ZAMKNIĘTE PIASKIEM NANIESIONYM PRZEZ MORZE (WIATR PÓŁNOCNY).
DNIA NASTĘPNEGO (8.12) UDROŻNIONO UJŚCIE "PIAŚNICY" DO BAŁTYKU.

PONIŻEJ DOKUMENTACJA FOTOGRAFICZNA POKAZUJE SKUTKI HURAGANU
(słupki pomiaru poziomu wody oddzielają kolejne dni dokumentacji fotograficznej).

KTO SZUKA - ZNAJDUJE! KOŁACZĄCEMU - OTWORZĄ! ALLELUJA!!!


BOGDAN JAŃSKI - Sługa Boży, założyciel ZMARTWYCHWSTAŃCÓW, konwertyta, jawny pokutnik i świecki apostoł Wielkiej Emigracji, dziewiętnastowieczny prekursor zaangażowanego w życie Kościoła i Ojczyzny laikatu katolickiego  - kto o nim słyszał? kto go zna?
Bogdan Jański przyszedł na świat w Wielki Czwartek, 26 marca 1807 roku, na mazowieckiej ziemi. Jego dzieciństwo przypadło na burzliwe czasy Księstwa Warszawskiego, nadzieje napoleońskie dezorganizujące jednak życie rodzinne. Ukończył wojewódzką szkołę (średnią) w Pułtusku, prowadzoną przez Benedyktynów.
Mając 16 lat postanowił podjąć studia prawniczo-ekonomiczne na Uniwersytecie Warszawskim. Schorowana matka, Agnieszka, wręczyła mu na pożegnanie krótki list - rodzaj jej testamentu - który Bogdan przechowywał przez całe swe życie: "Mój drogi Teodorze, proszę pamiętaj na mnie, biedną matkę, i posłuchaj mojej rady... Szukaj tylko dobrego towarzystwa, gdzie byś znalazł dobrą reputację i miłość wszystkich. Bądź dobrym, religijnym i pobożnym, a Bóg najwyższy bedzie ci błogosławił we wszystkim. Ty jesteś jeszcze młody, ale masz pięknie w głowie i dobry rozum, aby go na dobre użyć".

I dzisiaj nie brakuje matek i ojców oraz ich dzieci, którzy mają pięknie w głowie, w sercu i sumieniu.

*********************

W 1827 roku Jański ukończył studia, otrzymując tytuł magistra obojga praw i ekonomii politycznej. W tym czasie zaprzestał zupełnie praktyk religijnych i pozwolił się pociągnąć złudnym hasłom materializmu i ateizmu. Rok później wygrał konkurs, uzyskując nominację na "profesora nauk humanistycznych", z którą było związane stypendium i dotacja rządowa na odbycie trzyletniej podróży naukowej do Paryża, Londynu i Berlina.
W przeddzień wyjazdu za granicę wziął nieoczekiwanie ślub z Aleksandrą Zawadzką, znajomą jeszcze z lat dziecięcych. Ratował jej reputację.
Paryż - kłębowisko cnoty i niecnoty. Jański szybko popadł w kłopoty, długi i dobił do "paryskiego bruku" a nic, co ludzkie nie było mu obce. Wielka Emigracja niosła Jańskiego na swoich skrzydłach: nie od razu i nie zawsze ku wyżynom nieba.
Jański - po dłuższym czasie - zaczyna "modlić się o wyniszczenie wszystkich nałogów starego człowieka, o zupełne odrodzenie, o żywą wiarę, czystą miłość, niezachwianą nadzieję, o oświecenie myśli, pokrzepienie woli, poskromienie ciała i wszelkiej pożądliwości".

Jak doszło do "wyniszczenia wszystkich nałogów..." u Jańskiego? Dlaczego może być wzorem odrodzenia dla dzisiejszego człowieka?

********************

Ojciec Piotr Semenenko CR (29.06.1814 - 18.11.1886):

„Dziwna to była doba, kiedy wielu z nas po raz pierwszy zobaczyło się we Francji. […] Była to chwila ułudy, odurzającej a niezwyciężonej ułudy, bo nic się w owym społeczeństwie nie znajdowało, co by je mogło było ocucić, odczarować. Ani w rozumach, ani w sercach, ani w rzeczach samych nie było lekarstwa. Nieobecność zupełna starej rzeczywistości pozwalała warzyć się młodej fermentacji, bezpiecznie, bujnie, do syta. Z dawnych rzeczy już tam nic nie zostało: ani wiary w rozumie, ani religii w sercu, ani wśród ludzi Chrystusa, ani w duszach Boga! Onego czasu ani po kościołach nie było potrzeba tego wszystkiego szukać. Kto kiedy zaszedł przypadkiem do świątyni Pańskiej, jeszcze tam spotkał wprawdzie przy ołtarzu kapłana Bożego, a u stóp jego kilka pobożnych niewiast; kto wie? – może żyjących z jałmużn kościelnych, ale tyle tylko i mógł tam widzieć. Więcej, albo kogo innego, i w dzień Pański nawet w kościele nie obaczył.[…] Jakie to sumienie bezpieczne było wtedy u ludzi! Panowała w nim głucha cisza, zupełnie próżna tego głosu, którym Bóg zwykle w sumieniu przemawia, jeśli czasem dla niezbadanych swych wyroków na chwilę nie zamilknie. Przetoż ludzie tym spokojniej, tym mocniej, tym goręcej biegli, gdzie ich ta ułuda powszechna ciągnęła. Pole przed nimi wolne, ręce rozwiązane, siły przez wyobraźnię ustokrotnione, obawy żadnej, pewności wszystkie, odpowiedzialności przed nikim, a czysty zysk dla marzeń, dla pożądań, dla zamiarów szlachetnych i nieszlachetnych; - zawód doprawdy, jakiego jeszcze nigdy nie widziano, tak zupełnie bez wodzy, bez wędzidła, bez obowiązku, bez zakonu, bez Boga! Tu dopiero mogli sobie wszyscy pozwolić; tu mogli się na wszystko odważyć, tu iść, gdzie się im spodoba aż do ostatnich krańców możebności, aż tam, gdzie ich tylko siły zaniosą! To też i poszli […] Wśród tego ogólnego zamętu, wśród tej nocy zupełnej, patrz! Oto naraz zjawia się światełko innego rodzaju, światełko z nieba; - budzi się tam gdzieś z łona zamierzchłej przeszłości i przedziera przez wszystkie mroki teraźniejszej chwili. Zdaje się, że nikt z owych ludzi jeszcze nie widzi tej zorzy powstającej, ale już ją postrzegły umysły wybrane, już ku niej wzrok wytężyły. To światło takie miłe, takie łagodne, takie dobroczynne, zdaje im się nawet jakoś dobrze znajome; gdzieś, kiedyś znali je, widzieli. To pewna, że im wewnątrz błogo być zaczyna, czoło się im rozpogadza, dobra nadzieja wstępuje do serca, nieznana otucha i ufność rozlewa się po duszy, i tam na dnie ich istoty mówi im jakiś głos niemylny: że już mają czego trzeba, że już z tym dobrze im będzie! To całe przejście w cichości się zaczęło, i w cichości odbywało. Nie było krzyków ani rozgłosu. I jakoś te dusze spotkały się z sobą, zrozumiały się po pierwszym spojrzeniu, po pierwszym słowie, podały sobie braterskie dłonie, i jak rodzeni powitały się z sobą. Szczęśliwe spotkanie! Za nim ile wzajemnych tłumaczeń, ile rozmów serdecznych, ile pociechy w obopólnym porozumieniu! A złączywszy tak rozumy i serca, nowi ci ludzie połączyli razem siły i ramiona, wzięli się społem do dzieła, i odtąd praca wspólna, trud wspólny, wspólny spoczynek i wspólne pokrzepienie. Ruszyli w drogę i ci nowi ludzie, ale jakże inaczej! Wsiedli do łodzi bezpiecznej, którą wiara zbudowała, dobra wola była ich pełnym żaglem, łaska Boża wiatrem pomyślnym, a gwiazdą morską one obietnice niebieskie, które ich niemylnie i prostym szlakiem do portu prowadziły. Jaka jasna ich droga, jaka pogoda na ich niebie, jaki spokój w ich duszy!” (Biesiady filozoficzne. Wstęp).

Kazanie o. Piotra Semenenki CR na Popielec (1879)

Modlitwa, post, jałmużna: w jednostce i w społeczeństwie
(Mt 4,16-21)

Bracia moi!
„Gdzie jest skarb twój, tam jest i serce twoje” — po-wiedziano Wam i z doświadczenia wiecie, że człowiek nie ma w sobie tego, co czyni szczęśliwym... skarbu.
Gdzie ten skarb? Czy w człowieku ? Czy w ludziach? Czy w świecie? Gdzież tedy ten skarb? Widzę na czołach Waszych proch: człowiek proch; ludzie: kupa prochu; świat: proch, nic; z niczego wyszedł i w nic pójdzie. Niebo i ziemia przeminą... przeminą! Nie tylko do człowieka, ale do wszystkiego, co go otacza, rozciągnęło się słowo Stwórcy: Proch jesteś i w proch się obrócisz! To wszystko więc jedno wielkie nicestwo, ale nie skarb człowieka.
Gdzież ten skarb?... W Bogu, w wieczności. Tam ani rdza, ani mól, ani złodzieje. Tym skarbem jest Bóg.
Na tę pamiątkę Kościół proch nam na czoło sypie, tak otwierając czas W. Postu. Każe nam rozpamiętywać próżność wszech rzeczy, marność tego świata, nicestwo tego skarbu, jaki tu mieć możemy. Każe nam podnieść serce do góry, myśl do nieba, duszę do Boga i tam szukać skarbu prawdziwego. Wejdźmy tedy w te święte zamiary, w rozpamiętywanie, w szukanie. Przyjmijmy ten proch do duszy naszej. Uznajmy nicestwo tego, co nas otacza. Weźmy się do szukania owego skarbu poważną myślą, gorącem sercem, skuteczną pracą. O, weźmy się, Bracia moi, w Imię Boże!
A trzy są środki, którymi tego skarbu dostąpić możemy: post, modlitwa i jałmużna. Nad nimi uwaga, i o nich mowa.
W modlitwie, poście i jałmużnie jest całe życie chrześcijańskie. To życie zaczyna się od Chrztu świętego. Tam każe nam Chrystus, każe Kościół wyrzec się ciała, świata i szatana. Ten jest zakon naszego żywota. A to potrójne wyrzeczenie się ziszcza się w tych trzech rzeczach, w tych trzech czynach: w modlitwie, w poście i w jałmużnie. W modlitwie: szatana i jego pychy; w poście: ciała i jego przyjemności; w jałmużnie: świata i dóbr jego, a naszego egoizmu. W tem leży cały żywot i zakon chrześcijański.
Co to jest modlitwa? Uznanie swojej nicości i złości,... a mocy i dobroci Bożej. Ktoś dobrze opisał: Krzyk nieskończonej nędzy do nieskończonego Miłosierdzia. Nędza jest razem i nicość i złość; miłosierdzie jest dobroć i moc, bo jest to pomoc z mocy i litość z dobroci. Tak więc i modlitwa jest uznaniem swojej nicości i złości, a mocy i dobroci Bożej. Ale uznanie złości i nicości swojej cóż jest innego, jeżeli nie wyrzeczenie się najwyższe siebie samego w swojej pysze? Tak więc modlitwa jest wyrzeczeniem się samego siebie.
W pierwszym stanie człowiek sobie ufa: tu — wątpi, a ufa Bogu.
Bracia moi! ten proces odbywa się w najwyższej dziedzinie człowieka, w jego duchu. O, biada duchowi ludzkiemu, jeśli się na sobie oprze, kiedy myśli, że wszystko sam z siebie wie, umie, potrafi. Patrzcie, jak idzie z upadku do upadku. Naprzód posiadał on wszystko, co życie stanowiło. Dał mu to był Bóg w hojnym udziale. Ale trzeba użyć darów Bożych przez modlitwę. Świecił on niegdyś, jak Lucyfer, na wysokościach; widział tajemnice Boże, tajemnice świata, tajemnice swoje własne; lecz, nieszczęsny! usłuchał zwodziciela: nie modlił się, ale zaufał sam w sobie; i odtąd wszystko stracił. Zapomniał, co to Bóg; przestał wiedzieć, co świat; myślał ślepy, że wie przynajmniej, czem sam jest, że w sobie znajdzie prawidło swego życia; ale i z niego samego wszelka prawda przed nim uciekła. Tak i potem z każdym człowiekiem, co się od Boga oddali. Patrz na tego niedowiarka, który się nigdy nie modli. Dawniej miał on wiarę. Ale teraz? Co on wie o Panu Bogu? Imię tylko. Nie wie nawet, czy P. Bóg żyje, — bo nie wie, czy P. Bóg powiedział choćby jedno słowo albo uczynił choć jeden uczynek. Co on wie o świecie? Że to jakaś bryła fatalna. A co wie o sobie samym ? — Ani skąd idzie? ani dokąd? ani, jak iść ma. A jednak idzie i woła, że idzie prostą drogą. Ale, człowieku! prosta ku czemu, ku jakiemu celowi? Jeżeli celu nie masz, jakże wiesz, czy prosta? O, biedny człowieku, który się nie modlisz; o, biedny duchu ludzki, co się sam na sobie opierasz, cóż masz? co wiesz? Nic a nic. Prawda uciekła; zostały jej czcze formy. O, tak! czcze formy tylko, w które sam nie wierzysz; w których sam czujesz, że niema prawdy, rzeczy, istoty: czcze formy, istne, wielkie nicestwo.
Ziścił się na tobie wyrok Stworzyciela zagniewanego: „Proch jesteś i w proch się obrócisz.” O rozumie ludzki, o duchu pyszny człowieka! nie słuchałeś tego, więc teraz musisz sam, łkając, zajęczeć: „O tak, taki nic byłem i oto w nic się obróciłem. Proch i w proch!”
Jakże daleko inaczej, kto na te słowa pamiętał. Ten żyje w modlitwie. Uznaje nicestwo swoje, obraca się do Boga; więc z prochu się podnosi, wznosi się do Boga, przemienia się w Niego; wszystko ma, więcej i coraz więcej ma, aż nareszcie usłyszy: „Już Was nie będę zwał sługami... wy jesteście przyjaciele moi.”
Bracia moi, co to za szczęście ducha ludzkiego! Ach, to jego skarb, ten skarb, za którym on zawsze goni; ale tylko tą drogą go dostaje: pokorą i modlitwą.
Co to jest post? Uznanie znikomości ciała, wyrzeczenie się jego; drugie wyrzeczenie się życia chrześcijańskiego.
Człowiekowi, który buduje na swoim duchu, ufa w sobie, idzie o wielkość. Temu, co się opiera na ciele, idzie o rozkosz, przyjemność. Można powiedzieć, że tamten w górę się wzbija, a ten się na dół rozlewa, i chce z dołu wszystko wyssać. Wylewa się w inne przedmioty, a te wlewa w głąb istoty swojej. — I jakaż tam pełność? Nicestwo.
Oh, biada człowiekowi, który na ciele buduje, który ten kielich spija, tego pokarmu pożywa! Im więcej pije, tern więcej pragnie; im więcej pożywa, tern więcej znudzony, przesycony, zmierzony. Jak tam szedł z upadku do upadku, tak tu z przesycenia do przesycenia, z obrzydzenia do obrzydzenia, i nareszcie zostanie mu próżnia okropna. O, powiedz, ty człowieku nieszczęśliwy! który w tym kielichu zatrutym szczęścia twojego szukałeś, powiedz, cożeś w nim znalazł ? Otwórz nam serce twoje i powiedz! „Mówiłem ja w sercu mojem: — powiada — „Pójdę a rozpuszczę się w rozkoszach i będę zażywał dobra! I widziałem, że i to jest marność. Śmiech poczytałem za błąd; a do wesela rzekłem: co się darmo zwodzisz?” (Ekklez. II. 1,2) „Rozwielmożyłem dzieła moje; nabudowałem sobie domów, i nasadziłem winnic; naczyniłem ogrodów i sadów... nabyłem sobie sług i służebnic... zgromadziłem sobie srebro i złoto, i majętności królów i krain; sprawiłem sobie śpiewaki i śpiewaczki, i rozkoszy synów człowieczych; kubki i czasze na służbę do nalewania wina,... i wszystko, czego żądały oczy moje, nie broniłem im; anim odmawiał sercu mojemu... A gdym się obrócił ku wszystkim dziełom (tym)... obaczyłem we wszystkich marność i udręczenie myśli... A dlategoż omierzł mi żywot mój, widząc, że wszystko złe jest pod słońcem i utrapienie ducha.” (Tamże do w. 18) „Ach, marność nad marnościami!” woła nareszcie ten wołacz Pański, woła Ekkleziastes: „marność